Suknia ślubna po babci

Nie każda Panna Młoda przy wyborze sukni ślubnej kieruje się najnowszymi tendencjami w modzie. Dla coraz większej ilości kobiet zaczyna liczyć się swoista tradycja rodzinna, ujawniająca się w przekazywanej, z matki na córkę, sukni ślubnej. W jednej i tej samej sukni mówią sakramentalne ‘tak’ kolejne kobiece pokolenia, wcale się tego nie wstydząc. Kreacje z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych, obecnie przyciągają uwagę nie tylko oryginalnym krojem, ale przede wszystkim swoją niepowtarzalnością. Prawdopodobieństwo, że ujrzymy inną Pannę Młodą w takiej samej, czy nawet podobnej sukni, jest bliskie zeru. Jest to kolejny powód, dla którego warto rozważyć możliwość użycia już kiedyś założonej kreacji. Myślę jednak, ze przyszłych małżonków najbardziej może przekonać aspekt ekonomiczny pomysłu. Ślub i wesele jest przedsięwzięciem, w którym każdy kolejny element jest skrupulatnie liczony, dlatego też odliczenie ceny sukni ślubnej jest na pewno sporym odciążeniem dla budżetu. Najważniejszą jednak okazuje się być przyczyna typowo estetyczna. Współczesne Panny Młode zachwycają się ówczesnymi materiałami, krojami i koronkami, których aktualnie próżno szukać w salonach mody ślubnej. Okazuje się, że można, wręcz należy dumną być z kreacji ślubnej z ‘duszą’, czyli takiej, która ma swoją historię. Gestem tym – nałożeniem tej konkretnej sukni – Panna Młoda daje niejako wyraz swojego szacunku dla mamy, babci, czy szerzej – całej rodziny. Pozostaje przygotować kreację, by w ten wielki dzień prezentowała się olśniewająco.

Wymarzona kategoria B

Budynek WORD-u, do którego po raz pierwszy zmierza Zdający nie wzbudza żadnych emocji. Nowoczesny, z widocznym z daleka pomarańczowym napisem, jest miejscem, do którego nie sposób nie trafić. Po zapisaniu na egzamin Zdający zmuszony jest czekać kilka tygodni na ustaloną datę pierwszego podejścia. Kiedy dzień egzaminu nadchodzi, a jazdy doszkalające zostają wyjeżdżone, Zdający powraca do WORD-u na pierwszy, ufając zapewnieniom instruktorów, zdany egzamin. Właściwa godzina egzaminu jest ruchoma, najczęściej pobyt w Ośrodku jest dłuższy o jedną lub dwie godziny. W tym czasie, siedząc na niezbyt wygodnych pomarańczowych krzesełkach, można przysłuchiwać się rozmowom innych oczekujących. Niektórzy to również zdający po raz pierwszy, lecz większość to „stali bywalcy”, którzy podchodzili do egzaminu już kilka razy. Czekając na wyczytanie swojego nazwiska pewność siebie Zdającego pęka jak mydlana bańka, a wszystkie nadzieje okazują się fikcją w porównaniu z podsłuchaną rzeczywistością. Sam egzaminator także nie ułatwia Zdającemu zadania. Oczywiście mówi, by się nie denerwować, zachowywać jak na kursie, lecz jego postawa oraz głos przeczy tym przyjaznym słowom, stresując Zdającego jeszcze bardziej. Wybór egzaminatora jest kwestią szczęścia, pozytywne zdanie egzaminu także, tak jak pogoda czy natężenie ruchu na drodze. Inne czynniki stają się dodatkami, szczegółami znikającymi wśród przypadków. Wytrwałość Zdających jest jednak silniejsza, dlatego nie warto liczyć nieudanych prób.

Wakacje – czas pracy

Wakacje. Dla osób mieszkających w Lublinie to czas poszukiwania wakacyjnej pracy. Przed studentami trudne zadanie zdobycia zatrudnienia na trzy miesiące. W gronie tym najtrudniej mają studenci dzienni. Oferty z lokalnych gazet obfitują w pracowników biurowych, przedstawicieli handlowych czy telemarketerów. Pracy w bród. Jeden telefon, rozmowa i zatrudnienie. W miejscu przyszłej pracy okazuje się jednak, że praca biurowa wykonywana jest poza biurem, przedstawiciel handlowy to zwykły akwizytor, a telemarketing jest pracą stałą z długoterminową umową. Pomimo niepowodzenia wiadomo już, czego należy się wystrzegać w dalszych poszukiwaniach. To, co pozostaje to praca na budowie czy przy remontach, niestety tylko dla mężczyzn. Studentkom zostaje kelnerowanie – oczywiście z doświadczeniem, czy praca w sklepie, gdzie także wymagana jest praktyka. Niestety, nawet spełniając wszystkie wymagania stawiane przez pracodawcę studentki dzienne nie są przyjmowane. Zakłada się, że studiując nie znajdą czasu za pracę. Po miesiącu bezowocnych poszukiwań można dojść do wniosku, że brak pracy jest karą za wyższe wykształcenie, a studia to przeszkoda w zdobyciu wymarzonej posady oraz w „robieniu kariery”. Niemożność zatrudnienia jest szczególnie frustrująca dla tych, którzy zostali z Lublinie właśnie po to, by pracować. Pozostaje powrót do domu lub praca dorywcza, jednorazowa, oferowana przez różnego rodzaju agencje zatrudnienia. Jeszcze kilka tygodni do nowego roku akademickiego.

Idealne brzydkie kaczątko

Przemiana z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia to temat wielu filmów oraz niezwykle poczytnych telewizyjnych „brzydul”. Ich ogromną popularność powoduje fakt,iż każda kobieta w mniejszym lub większym stopniu czuje się niedocenianym kopciuszkiem skazanym na oddzielanie maku od popiołu. I tak jak w popularnej bajce czeka na przemianę w księżniczkę oraz na mężczyznę, który zauważy, że najważniejsze jest to, co ma się w środku. Bardzo łatwo przekonywać, że każdy znajdzie uczucie, o którym marzy. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, jak kreowana jest owa „brzydula” i jaka kobieta uważana jest za brzydkie kaczątko. Najczęściej to dziewczyna nosząca okulary i aparat ortodontyczny. Przedmioty te stały się swego rodzaju „synonimami brzydoty”, pojawiającymi się obowiązkowo w każdej kreacji kopciuszka. Dopiero po cudownej, wręcz niemożliwej do przeprowadzenia przemianie w księżniczkę, kobieta staje się ideałem, łączącym w sobie piękno zewnętrzne i wewnętrzne. Jednak tylko naiwni uwierzą, iż zmiana wyglądu zewnętrznego zmienia automatycznie życie w bajkę. Obraz taki tworzą smukłe i do granic wystylizowane media, bez fałdek na brzuchu, cellulitu i nadmiernych kilogramów. Tworzą wiarę w niemożliwe, przenosząc nierealne baśnie do świata rzeczywistego. Przy wszechogarniających trendach trudno jest zachować równowagę i względny obiektywizm. Szczególnie dotyczy to ludzi młodych, którzy przekonani są, że piękny wygląd otwiera wszystkie możliwe drzwi do kariery i sukcesu. Najczęściej rzeczywistość bardzo boleśnie weryfikuje te poglądy.

Ryzykowny staż

Każdy z nas przez to przechodził. Zanim otrzymamy pierwszą poważną prace, na pierwszą poważną umowę, jesteśmy skazani krócej lub dłużej na pracę jako stażysta. Ma to oczywiście swoje dobre oraz złe strony. Plusem jest to, że po szkole zawodowej, policealnej czy studiach jesteśmy w stanie nabrać doświadczenia z danej, wyuczonej przez nas dziedziny. Daje to nam możliwość lepszego przygotowania do pracy, którą otrzymamy w przyszłości na długoterminową umowę z gwarancją godziwego wynagrodzenia. Niestety, minusów stażu jest znacznie więcej. Przede wszystkim płaca. Na staż najlepiej decydować się mieszkając jeszcze z rodzicami i nie będąc zobowiązanym do płacenia rachunków czy samodzielnego utrzymania. Inna negatywną rzeczą jest fakt, że pracodawcy rzadko kiedy zatrudniają stażystów po okresie stażu. Starają się być sprytni. Urząd pracy przydzieli osobę do pracy i tak, niezależnie od tego, czy będzie ona potem zatrudniona czy nie. Najczęściej dzieje się tak, że pracodawcy świadomie i bez skrupułów wykorzystują kolejne osoby, które decydują się na przyjęcie na staż. Pracodawcom się to opłaca – mają kolejnego darmowego pracownika. Inna sprawa, że na stażach można być dość długo. W tym względzie nie ma żadnych ograniczeń. Jednak mało kto chciałby rok, nie mówiąc już o kilku latach, być wciąż stażystą. Każdy z nas okres stażu uważa za przejściowy oraz jako przepustkę do lepszej pracy i lepszych perspektyw. Rzeczywistość weryfikuje nasze założenia, a czasem staż jest jedynym, na co możemy liczyć.

Urlop

Niedługo skończą się wakacje, a wraz z nimi sezon urlopowy. Dlatego warto łapać ostatnie słoneczne promienie i wziąć kilka wolnych dni w pracy, by jeszcze odpocząć w pięknym słońcu gdzieś na rajskiej wyspie. W rzeczywistości rajska wyspa dana jest nielicznym, a większość z nas wybiera najczęściej polskie morze lub góry. Jest to oczywiście rozwiązanie mniej egzotyczne, ale szczególnie przy małych dzieciach, mamy pewność, że będziemy mogli wrócić, o której tylko zechcemy nie martwiąc się o zły stan zdrowia maluchów i przymus długiego czekania na lotnisku. Wbrew pozorom, atrakcji w Polsce nam nie zabraknie. W górach oczywiste są długie wędrówki, na które z powodzeniem możemy zabrać dzieci, nie martwiąc się, że za szybko się zmęczą. Na górskich szlakach co rusz napotkamy na schronisko, w którym nie tylko będziemy mogli porządnie zjeść, ale również przenocować, jeżeli będzie taka konieczność. Trochę inaczej sytuacja wygląda nad morzem. Tutaj lepiej codziennie na noc wracać do wynajętych kwater i pokoi. Nie tylko dlatego, że taka jest specyfika codziennych pobytów na plażach czy w okolicznych kurortach, ale również ze względu na ceny. Nie od dziś wiadomo, że nadmorskie miejscowości oraz w nich pobyt są znacznie droższe od górskich szczytów. Jeszcze innym wakacyjnym rozwiązaniem jest pobyt u dziadków na wsi lub na działce czy po prostu w domu. Dzieci przyzwyczajone do miejskiego gwaru oraz powietrza z pewnością skorzystają z wiejskiej ciszy i naturalności, a przy okazji zapoznają się z rolniczymi pracami czy zwierzętami.

Stara panna

Określenie kogoś mianem starej panny nie jest już ani trochę uwłaczające. W dzisiejszych, współczesnych czasach dziewczyny w pierwszej kolejności stawiają na karierę zawodową, na znacznie dalszy plan odsuwając plany za mąż pójścia oraz założenia rodziny. Taki, według nich, staromodny model postrzegania kobiety, ostatecznie przekreśla ich marzenia o dobrej pracy oraz należytym wynagrodzeniu. Dlatego też coraz więcej z nas decyduje się na późniejsze małżeństwo oraz macierzyństwo. Ma to oczywiście swoje plusy i minusy. Plusem jest nieubłagana wciąż niechęć mężczyzn do instytucji małżeństwa oraz odkładanie dnia ślubu na bliżej nieokreślona przyszłość. Nie dziwi więc, że zniechęcone kobiety, wolą zainwestować swój wysiłek i zaangażowanie w rzecz bardziej pewną, a przede wszystkim, przynoszącą określony dochód. Inny przypadek, to singielstwo z wyboru. Kobieta świadomie nie chce się wiązać, argumentując to wieloma nieudanymi związkami oraz świetnym samopoczuciem samej ze sobą. Jest to oczywiście prawda. Każda z nas po kilku lub kilkunastu nieudanych próbach zraża się, a w konsekwencji kolejnych podejść już nie ma. Z drugiej jednak strony, przekonanie o samowystarczalności może być jedynie maską, pod którą kryje się zwyczajna samotność. Jednak zamiast, jak kiedyś, nazywać taką dziewczynę starą panną, nazywa się ją bizneswoman lub właśnie singlem. Nikogo nie dziwi samotna trzydziestolatka czy nawet trzydziestka piątka. Uwagę przykuwają dopiero dojrzałe panie bez widoków na stałego partnera.

Prusaki i spółka

Problem wszędobylskiego robactwa dotyka znaczną większość, jak nie wszystkich mieszkańców bloków. Najczęściej z nieproszonymi gośćmi mają do czynienia rodziny, w których domach jest wbudowany zsyp. Jest to najczęstsza przyczyna pojawienia się różnego rodzaju robactwa. Jest to dość nieprzyjemna sytuacja, szczególnie jeżeli w domu są małe dzieci, które zwyczajnie boją się tego typu stworzeń. Oczywistością jest jednak, że każdemu z nas nie spodoba się, kiedy budząc się rano odnajdziemy kilka robaków w pościeli czy nawet we włosach. U dorosłych wywołują one irytację, iż pomimo coraz to nowych maści, sprayów czy innych specyfików – uporczywy problem nie mija, a w niektórych przypadkach nasila się. U dzieci, najczęstszą reakcją jest strach – zaczynają one bać się spać we własnych łóżkach, a nawet w pokoju rodziców czy dziadków. Jednak największy problem mają osoby wynajmujące mieszkania lokatorom. Kiedy pojawią się prusaki możemy spodziewać się szybkiej wyprowadzki lub zarzutów, że nie poinformowaliśmy lokatorów przy wyprowadzce o istniejącym już problemie. Jeżeli jednak lokator zdecyduje się na pozostanie w mieszkaniu zróbmy wszystko, by jak najszybciej pozbyć się nieproszonych gości. W innym przypadku możemy pożegnać się z wynajmującymi, którzy nie będą chcieli dzielić przestrzeni z nieprzyjemnym współlokatorem. Co więcej, bądźmy pewni, że dość długi czas nie będziemy mogli ponownie wynająć lokalu, gdyż plotka o naszym małym problemie szybko się po okolicy rozniesie.

Dziecko i pies

Każdy z nas doskonale pamięta jak prosiło swoich rodziców o jakiekolwiek zwierzę. Na początku zazwyczaj jest to coś małego – chomik lub rybki. Z czasem, w miarę wzrostu wrażliwości i odpowiedzialności dziecka, dorośli decydują się na bardziej odpowiedzialny zakup w postaci psa. Jest to duże wyzwanie tak dla dzieci, jak i rodziców. Najczęściej kupowany jest szczeniak, którego będzie można odpowiednio ukształtować, w zależności od ilości członków rodziny, wielkości domu czy mieszkania oraz charakteru, i roli jaką będzie on pełnił w rodzinie. Oczywistym jest, że inaczej wychowamy psa podwórkowego, który ma za zadanie pilnować naszej posesji, szczekać groźnie na każdego obcego, a wpuszczać, jedynie za twardym poleceniem swoich właścicieli. Inaczej rzecz się ma z psami tzw. kanapowymi. Są one rozpieszczane tak przez dzieci, jak i dorosłych. Karmione, czesane, zabierane do fryzjera. czasem zdarza się, że opieka nad nimi bardziej przypomina opiekę nad dzieckiem niż nad zwierzęciem. Jednak niezależnie od tego, jakiej rasy psa wybierzemy, bardzo ważna jest w jego traktowaniu odpowiedzialna opieka. Na samym początku dziecko, które otrzymuje swojego pierwszego pupila jest im bezgranicznie zaaferowane, cały swój czas wolny poświęca tylko i wyłącznie jemu. Jest nawet w stanie wstać rano z łóżka na poranny spacer, mimo że do szkoły ma dobrych kilka godzin później. Z czasem zaangażowanie dziecka spada, a odpowiedzialność za nowego członka rodziny spada na rodziców.

Ogród na parapecie

Która z nas, kobiet nie chciałaby do każdej potrawy dodawać świeżych, najlepiej egzotycznych przypraw. Jest to jak najbardziej możliwe. Nie od dziś wiadomo, że zwykły mieszkaniowy parapet nadaje się na uprawę ziół równie dobrze jak przydomowy ogródek. Warto zatem zainwestować w dużą, najlepiej prostokątną doniczkę, by pomieściły się w niej wszystkie zioła, jakie chcemy uprawiać. Najbardziej popularna jest oczywiście bazylia. Jest ona stosunkowo łatwa w uprawie – potrzebuje jedynie średnio oświetlonego miejsca i częstego podlewania, by wszystkie nasze przepisy z kuchni włoskiej nabrały świeżego, niepowtarzalnego smaku i aromatu. Drugim najczęściej wybieranym ziołem jest tymianek. Świetnie nadaje się on do wszelkiego rodzaju mięs i dań obiadowych. Nie tylko poprawi jakość naszych potraw, ale także dobrze wpłynie na nasz organizm, poprawiając trawienie. Świetnym pomysłem jest także nasz wiejski szczypior czy rzeżucha. Każdy z nas wie, ze kiełki to bardzo dobry dodatek do zdrowej diety, a ostry smak szczypioru wzbogaci smaki prostych potraw, jak śniadaniowa jajecznica czy twaróg. Myli się ten, kot uważa, że taka przykuchenna uprawa jest czasochłonna i trudna w realizacji. Nawet sadzonki kupione w supermarkecie po przesadzeniu przyjmują się doskonale, a my z każdym dniem obserwujemy wzrost naszej rośliny. Kiedy zaczniemy w naszej kuchni używać świeżych ziół, zdamy sobie sprawę, jak bardzo podnoszą one jakość naszej kuchni i gotowanych przez nas dań.

error: Content is protected !!