Wachlarz z żaru - Robert Rybicki

Przejdź do treści

Menu główne:

Dar Meneli/Dar Luzru
"Wachlarz z żaru "

Ślina lśni na chodniku.

                                    toaleta rektoratu.

Jeszcze nie skończyła papierosa,

a już skończyła mówić.

drży kwit

plamki potu

Myśl zaciska organizm

jak obręcz beczkę.

Z huku wyłania się jasny,

czysty głos żula.

Do moich tępych uszu

docierał stukot łbów o stoły,

gdy próbowałem

się skoncentrować

na jednym słowie,

które docierało

jakby z daleka, zza

morza, krystaliczne,

odcedzone

z obowiązków,

bezwarunkowe,

a całe podwórze usłane jest

czaszkami arbitrów, których

zawiodła logika.

po koleinach dojść do wniosku

Mit już tak wędruje, odkąd rozpoczął wędrówkę.

                                       życie

wypoczywa, oddychając

w tempie pływów

Punktem wyjścia dla

myśli,

pomyślał Mit.

to zwilgotnienie rogówki

pod wodą myśli o sobie,

w strefie przydennej, gdy

turlało nas ku sobie

niespokojne

morze języka w

jęzor zatoki, jęzor

cypla, gdy ciała zmniejszały objętość

trzymając w równowadze proporcjonalność

wody

do masy ciała

mowy, gdy wydychaliśmy

więcej niż wdychaliśmy,

zmieniając się w jamochłony

z wypuszczonymi w głąb wody,

mowy wody,

parzydełkami,

a każde Twoje słowo

było jak wznosząca fala.

Wtedy nieśmiało

wypełznąłem na ląd.

Nie można przestać wątpić

w ludzi, gdy jesteś Ty.

(BOJĄ SIĘ

wszystkiego, utraty

kontroli, żeby tylko mieć

kontrolę nad

czymkolwiek, nic

kolwiek.

jest matematyką

niedostępnego

rzędu. ((…)

zawiera się

w kosmosie –

- a wcześniej jeszcze

tętniące serce

słońca, które pompuje

krew nowego tygodnia,

odżywioną

i lśniącą.

Poezja

                        A

wcześniej jeszcze

Ty.))
Wykonanie: Pikselatornia
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego